Ładowanie strony
Logotyp magazynu Mały Format

 

V. Rzeczułki

rzeki które nadal kołyszą mnie
do snu (Wisznia, Sołotwa
i Lubaczówka) rówieśni których
nadal spotykam we śnie

a ich ciało mogłoby być ciałem wiersza
zwłaszcza kiedy zaproszę do tego tekstu Bybka
lub Łepcia z Lisich Jam (nie zapominając
o dziadku rezunie) rzeki które unoszą mnie

coraz gwałtowniej choć wzbraniam się
przed przeszłością a ich ciało (Jasiejo,
Jasiusio i Jasieczko) staje się ciałem wiersza
i niczym więcej to bardzo wiele

 

 

 

 

 

 

 

VI.

moja matka Hrudnycha
moja prababka Hałapatycha
wszystko mi się rymuje
wszystko zresztą można zrymować

i upiększyć nawet własną
ukrywaną przed Marią gorszość
nigdy jej nie powiedziałem
moja matka banderówka przeszła

przez piekło i ciotka Marinka
siostra Bukity odleciała
w Lisich Jamach tylko ja się
obroniłem dzięki tobie
 

 

 

 

 

VII.

otóż mój najlepszy nienapisany
wiersz jeden z wielu
chodzi za mną wszędzie tam
gdzie można dostać

po ryju i zaczyna się
mniej więcej tak
nie dam ci siebie w żadnej
postaci oprócz tekstu

chyba że znowu weźmiesz mnie
na stronę i pójdą w ruch
nie tylko pięści ale i piastuki
jakby powiedział Precio
 

 

 

 

 

VIII. Dwie akcje

gdzie jest twoja ojczyzna poeto
a gdzie jest twoje wygnanie
i dlaczego coraz częściej akcja „Wisła”
myli mi się z akcją „Hiacynt”

może znajdziesz schronienie w wierszu
w jednym i tym samym
niekończącym się wierszu w którym coraz
częściej akcja „Hiacynt” myli mi się

z akcją „Wisła” choć w przeciwieństwie
do matki nie dałem się złapać

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
ur. 1962, poeta, autor m.in. tomów „Nenia i inne wiersze” (1990), „Piosenka o zależnościach i uzależnieniach” (2008), „Nie dam ci siebie w żadnej postaci” (2016). Laureat Nagrody Literackiej Nike (2009) i Nagrody Literackiej Miasta Gdynia (dwukrotnie, 2006, 2009). Mieszka w Warszawie.
POPRZEDNI

recenzja  

Sen o owadach pięknych i takich sobie

— Igor Piotrowski

NASTĘPNY

varia  

Ćwiczenia z rezygnacji (11)

— Krzysztof Sztafa