Ładowanie strony
Logotyp magazynu Mały Format

 

GARAŻ

Best Garage for Motorcycles
GENUINE PARTS

Ona ma
piersi jak prosięta talię jak butelka
były czasy
ach to były czasy
kiedy pończochy wymagały pasa
nic nie nosiło się samo
nic samo się nie utrzymywało
były czasy
kiedy seksowne gesty zapraszały
do seksu
każdy by chciał usiąść na
ELECTRA GLIDE
najcięższy model luksusowy głowica jak szufla
jednak po 1963
wszystko zaczęło się komplikować
Betty Glide trudny model
wszystko się pomieszało
Super Glide miał tył od Electry a przód od Sportstera
Ach
jestem tylko człowiekiem czasami lubię być kobietą
świat
pełen jest zużytych blach
świat pełen jest śmieci ciekawe
gdzie składowane są te zdarte opony
bohaterskich męskich wyczynów
GENUINE PARTS
CUSTOM PAINTING
Noo chłopaki czy pamiętacie
1942
Harley Davidson WLA – THE LIBERATOR
Pozując na kociaka usiadłabym właśnie na tym
Zrób mi zdjęcie z przegięciem zostaw
wiadro w kadrze
Rewolucja wymusza ewolucję
silników i baków
blaszany szyld mówi wyraźnie:
Garaż dla chłopaków
przychodzi czas kiedy prądnicę zastępuje alternator
motory także podlegają cyklom
życia i śmierci
auta wyścigowe też się zmieniają
w tym roku
z Formuły 1 zniknęły grid girls
dziewczyny z prostej startowej w tych
błyszczących ubrankach uśmiechnięte
hostessy z białymi tyłkami
zwane także
dziewczynami z parasolkami
to jakby zabawne
składamy parasolki Pirelli
i rozkładamy czarne
spływa marka i wszyscy uciekają
Wielki smutek w branży motoryzacyjnej
„La Gazetta dello Sport” podaje:
Koniec z kobietami, tylko samochody!
warkot
dziewczyna pod hasztagiem „SaveTheWalkOnGirls” płacze
feministki odebrały jej pracę czuła się szanowana
Jeszcze tylko w osiedlowym whisky barze
reklama legendarnej marki Harley’a Davidsona
na czarnym tle logo i orzeł
z rozpostartymi skrzydłami
z zamkniętym dziobem
wykonano ze sztywnej blachy znakomicie spełnia
funkcję dekoracji lokalu czy warsztatu
Gdzieś tam
stare chłopaki na motorach dalej posuwają
w czarnych skórach
łopoczą
srebrne warkocze

 

 

 

 

 

 

 

 

KONTENER

Co wyszło na wierzch wpycha się z powrotem
ciągnąc za sobą jeszcze inne rzeczy
i jak ja to zmieszczę

Ulotne kończy
w postaci ciekłej lub co gorsza stałej
i nie da się ukryć
nabiera ciężaru
a czy ja to uniosę

Trzeba by siedmiu Pandor przydałby się kontener
żeby te wszystkie plagi upchać ugnieść wszystkie
grzechy zlać

Gnijące ciała opornie się palą
a żeby je zakopać trzeba armii Pandor
a czy ja jestem armią kiedy nie mam ramion
i nie mam myśli którą dałoby się objąć
całe to bagno które tak kochałam
włóż mi chociaż do puszki swój serdeczny palec
a ja ci włożę w usta
twarde słone słowo

 

 

 

 

 

 

 

TORY

Kiedy wszyscy już byli spaleni do cna
wrzące błoto wylało się z gardeł
zęby wylazły na wierzch
i swąd stał się nie do zniesienia
poszliśmy do monopolowego przez tory
żeby nie ominęło nas nic

Joanna Oparek
poetka, pisarka, ukończyła psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracowała jako dziennikarka, dyrektor kreatywny w agencji reklamowej, specjalistka PR i scenarzystka. Debiutowała w Przekroju, powieścią w odcinkach. Opublikowała tomy poetyckie: „Po kostki w niebie” (2003) i „Czerwie” (2012), Berlin Porn (2015), powieści: „Mężczyzna z kodem kreskowym”(2004), „Jesień w Nowym Jorku”(2006), „Loża” (2012) oraz sztukę teatralną „Projekt Ameryka” (2010). Jest współzałożycielką Queerowego Centrum Kultury QCK. Jako dramaturg współpracuje z nową niezależną sceną teatralną w krakowskiej galerii Otwarta Pracownia.
POPRZEDNI

recenzja  

Czego

— Przemysław Rojek

NASTĘPNY

varia wiersz  

Tekście, zakręć biodrami

— Przemysław Suchanecki