
varia felieton
Krzysztof SztafaMyśl o nadchodzącym lecie paraliżowała mnie. Gdzie się podziać? Chyba trochę bełkotałem, na twarz padały mi promienie słońca, w gardle miałem zawiesinę, mrużyłem oczy. Musiałem wyglądać bardzo źle. Jak beztroski kuzyn z małego miasteczka, papuśny, cały spieczony przez skwar.
varia proza
Adam KaczanowskiPigi rozkręcała w mieście rolki. Miała małego szefa z nosem wielokrotnie obitego boksera i przemowami biznesowego kaznodziei, których nauczył się pracując w Australii. Gonzo nie był gorszy. Wymyślał reklamy aut, które sprzedawały Wielkie Idee: Bezpieczeństwo, Komfort i Boską Wręcz Technologię.